Rita Moreno jest wymieniana na listach kobiet Elvisa, acz z jej wypowiedzi wynika, że byli tylko na kilku randkach.
Rita Moreno była szaleńczo zakochana w Marlonie Brando, odkąd w 1954 roku poznali się na planie dramatu historycznego "Désirée". To była dziwna relacja. Dla niej miłość życia, dla niego tylko seks. Chociaż w ostatnich wywiadach Rita mówi, że jej największą miłością był Leonard Gordon (jej mąż, z zawodu lekarz kardiolog i internista, z którym była od 1965 roku do jego śmierci w 2010 roku), a Marlon Brandon największym pożądaniem, to wiadomo, że to tylko wypowiedź czysto wizerunkowa. To Marlon Brando był jej największą miłością, o czym sama mówiła wielokrotnie wcześniej. Teraz, na stare lata zmieniła śpiewkę, zresztą nie tylko w tej kwestii.
Marlon Brando był wielkim kobieciarzem. W trakcie trwania ich związku notorycznie ją zdradzał, a nawet dwukrotnie się ożenił.
Od samego początku ich relacji, Marlon Brando nie chciał być kojarzony z Ritą, więc przez długi czas spotykali się ukradkiem, a nawet potem, gdy inni już się dowiedzieli o ich romansie. Jak napisano w jednym materiale:
"Pomimo tego, że zaczęli spotykać się ze sobą często, a uczucie, które ich połączyło, kwitło, Marlon Brando nie chciał, by świat dowiedział się o ich związku, o czym Rita Moreno powiedziała w rozmowie z "Vulture" w 2017 roku:„Ludzie przez długi czas nawet nie wiedzieli, że Marlon i ja się spotykamy. Był prawdziwym maniakiem w tej kwestii i wychodziliśmy bardzo niewiele. Zawsze chadzaliśmy do małych, obskurnych restauracji”".
Ta informacja też dużo mówi o jego stosunku do jej osoby. Nie miała dobrej reputacji w Hollywood, o czym więcej za chwilę.
Kiedy zaszła z nim w ciążę, załatwił jej lekarza, który dokonał aborcji i wrócił do swoich nawyków, dalej ją zdradzając. w 1961 roku Rita Moreno nie wytrzymała i targnęła się na swoje życie, przedawkowując leki. Zrobiła to będąc w jego rezydencji, czekając aż wróci z kolejnej zdrady:
"Kiedy próbowałam ze sobą skończyć, zrobiłam to, bo nie byłam w stanie znosić więcej bólu, który przeżywałam w związku z Marlonem Brando. Byłam upokorzona i czułam, że pozwoliłam mu się zdeptać".
Odratowano ją, ale ich związek rozpadł się na dobre. Marlon Brando ożenił się z Taritą Teriipią, z którą zdradzał ją już wcześniej. Byli małżeństwem od 1962 do 1972 roku, mieli dwójkę dzieci (syna Simona i córkę Cheyenne, która popełniła samobójstwo w 1995 roku, mając 25 lat).
Jak twierdzi Rita Moreno, pomimo wszystko, pozostali na zawsze przyjaciółmi. Ponoć przez ostatnie kilka lat poprzedzających jego śmierć w 2004 roku, dzwonił do niej kilka razy, wyznając miłość. To tylko jej słowa, więc nie wiem czy to prawda. Ona w ogóle nie jest dla mnie wiarygodna, z uwagi na to, co mówi i w jaki sposób to robi.
Swoją krótką relację z Elvisem w ostatnich latach przedstawia tak:
"Pewnego dnia znalazłam damską bieliznę w jego [Brando] sypialni. Wróciłam do domu cała we łzach, czułam się upokorzona i wściekła. Następnego dnia dzwoni telefon i słyszę:
— Panna Moreno?
— Tak.
— Z tej strony pułkownik Parker, moim klientem jest Elvis Presley. Elvis zauważył panią w studio 20th Century Fox i bardzo chciałby się z panią spotkać. Czy pani również chciałaby go poznać?
— Och... ― Pomyślałam o tych znalezionych majtkach w sypialni i odpowiedziałam — Tak, chciałabym!"
W kilku ostatnich wywiadach powiedziała o Elvisie:
"Elvis był słodki, ale nieco nudny. Był typowym chłopakiem z prowincji".
Powiedziała wielka "inteligentka" bez wykształcenia, o robotniczo-rolniczym pochodzeniu, z biednej portorykańskiej prowincji, która Elvisowi nie dorastała do pięt! Karierę zrobiła przez łóżko, co później sprytnie przekuła w swoją rzekomą krzywdę, opowiadając przy każdej nadażającej się okazji jakich to traumatycznych doświadczeń doznała z mężczyznami ze świata filmu. Jak napisano w jednym artykule na podstawie wywiadów, które udzieliła:
"Gwiazda wyznała, że jej pierwszy agent zgwałcił ją, gdy miała zaledwie 17 lat. Chociaż może się to wydawać nielogiczne, Rita Moreno nie zerwała z nim kontaktu, lecz nadal prowadziła współpracę. Jak można przeczytać w dzienniku "Guardian" zrobiła to, bo miała niskie poczucie własnej wartości i uważała, że nikt inny z branży nie zwróciłby na nią uwagi.Oczywiście cały męski świat filmowy ją gwałcił i napastował, zwłaszcza ci stojący na czele wytwórni filmowych. Tylko dlaczego mówi o tym dopiero teraz, gdy jej "ciemiężyciele" już nie żyją i podaje tak głupie wyjaśnienia? No nie kupuję tego, że zgwałcona kobieta "nie zerwała z nim kontaktu, lecz nadal prowadziła współpracę", a zrobiła to, bo "miała niskie poczucie własnej wartości i uważała, że nikt inny z branży nie zwróciłby na nią uwagi". To właśnie dowodzi, że nie była to przemoc seksualna, tylko jej świadome przyzwolenie, które miało otworzyć jej drogę do kariery filmowej. I prawdopodobnie stąd te wszystkie molestowania i niestosowne propozycje (o ile faktycznie miały miejsce), gdyż wiedziano, że seks to jej waluta płatnicza za utrzymanie się w Hollywood. Takie jest moje zdanie w tej kwestii. Żadna zgwałcona kobieta nie pozostaje dobrowolnie u boku swojego oprawcy! Nie ma takiej opcji.
Niedługo po tym, jak została zgwałcona, nastoletnia Rita Moreno poznała notorycznego, seksualnego łowcę, którym był jeden z założycieli Columbia Pictures, Harry Cohn. W wywiadzie udzielonym dla "Guardian" aktorka przyznała, że gdyby Harry Cohn był nadal żywy, z pewnością odpowiedziałby za molestowanie kobiet i zmuszanie ich do stosunków seksualnych".
Wróćmy do jej spotkań z Elvisem. W zasadzie nie wiadomo kiedy to było. Część źródeł mówi o 1957 roku, inne o 1961 roku. Sposób w jaki charakteryzuje Elvisa, sugeruje lata 50., jednak kiedy Elvis wrócił z wojska był już całkiem innym człowiekiem. Lecz nawet w latach 50. był nie tylko grzecznym dżentelmenem, ale także przebojowym uwodzicielem, który potrafił rozmawiać z kobietami i miał o czym. Oczywiście te rozważania mają w ogóle sens, gdy przyjmiemy, że Rita mówi prawdę, co do czego mam duże wątpliwości. W to, że umówił ich Parker, akurat wierzę, jednak jej pogardliwa, wyniosła i prześmiewcza ocena Elvisa nastawiona jest wyraźnie na publikę - rechoczące kobiety w studio, po tym, co o nim powiedziała, są tego dowodem. Po prostu chciała sobie "wytrzeć gębę Elvisem", tak jak to robią inni do dziś.
Poza tym skoro Elvis był taki "nudny", to czemu spotkała się z nim tyle razy? Nie wierzę w wersję "żeby wzbudzić zazdrość w Marlonie Brando". Gdyby tak rzeczywiście było, nie ukrywałaby swoich randek z Elvisem, tylko wręcz się nimi afiszowała, a wiemy że tak nie było.
W 20th Century Fox, Elvis nagrywał pod koniec w 1956 roku, potem wrócił tam na kolejne dwa filmy dopiero po powrocie z armii w 1960 roku. W 1961 roku nakręcił dla nich trzeci i ostatni film. Niemniej pojawiał się w wytwórniach filmowych nie tylko w związku ze swoimi filmami, więc kiedy wypatrzył tam Ritę Moreno, trudno powiedzieć. Być może jakieś źródło podaje dokładniejszy okres, ale ja na nie nie trafiłam. W każdym razie chodzi o okres 1956-1961. Niektóre źródła sugerują, że spotykali się dwukrotnie, najpierw w 1957 roku, a potem w 1961 roku.
Czy spała z Elvisem? Trudno powiedzieć. Z jej kilku ostatnich wypowiedzi (poczynając od 2017 roku) wynika, że nie. Lecz czy to prawda, nie wiadomo, albowiem nie należy do prawdomównych osób. A może to Elvis nie chciał i stąd te jej lekceważące wypowiedzi o jego osobie? Nie byłaby pierwszą, z którą ograniczył się do spotkań, nie zapraszając na wspólne tete a tete do alkowy. Takie kobiety są zawsze najbardziej rozżalone i później wypowiadają się o nim nieprzychylnie, a im żal większy, tym bardziej zajadle i pogardliwie, próbując go zdyskredytować w roli kochanka.
Rita Moreno urodziła się 11 grudnia 1931 roku w Humacao w Portoryko, jako córka krawcowej Maríi Rosy i rolnika Paco Alverío. Po rozstaniu z mężem, Maria Rosa przeniosła się z Ritą do Nowego Jorku, gdy ta miała pięć lat. Rita przyjęła nazwisko ojczyma - Edwarda Moreno.
Jej pełne personalia to ---> Rosita Dolores (Alverio) (Moreno) "Rita Moreno" Gordon:
― Rosita - imię pierwsze,
― Dolores - imię drugie,
― Alverio - nazwisko panieńskie pierwsze (po biologicznym ojcu),
― Moreno - nazwisko panieńskie drugie (po ojczymie, drugim mężu jej matki),
― "Rita Moreno" - pseudonim,
― Gordon - nazwisko po mężu.
― Rosita - imię pierwsze,
― Dolores - imię drugie,
― Alverio - nazwisko panieńskie pierwsze (po biologicznym ojcu),
― Moreno - nazwisko panieńskie drugie (po ojczymie, drugim mężu jej matki),
― "Rita Moreno" - pseudonim,
― Gordon - nazwisko po mężu.
Nie mam szacunku dla tej kobiety, więc nie będę się tu o niej rozpisywać bardziej szczegółowo, ani też załączać większej ilości jej zdjęć.
* * *
* *
*
* *
*
Ex Post
Sprostowanie (26 czerwca 2022 roku):
Sprostowanie (26 czerwca 2022 roku):
Wprowadziłam was w błąd, poddając w wątpliwość czy ze sobą spali. Po prostu zasugerowałam się jej ostatnimi wypowiedziami, w których o tym nie mówi, zapominając o wcześniejszych wywiadach oraz innych źródłach. Gdy pisałam post, kojarzyłam wypowiedź Rity o seksie z Elvisem, ale w kontekście tych ostatnich materiałów, pomyślałam, że pomyliłam ją z inną kobietą. Dopiero gdy Aga podesłała mi linki do dwóch artykułów, uświadomiłam sobie, że gdzieś też mam coś na ten temat, w tym fragmenty z książki biograficznej Rity Moreno, zatytułowanej "Rita Moreno: A Memoir", wydanej w 2011 roku. Poniżej kilka cytatów z tej książki:
"Kiedy poznałam Elvisa w Hollywood, był on najsłynniejszym piosenkarzem na świecie i wkrótce miał też zostać gwiazdą filmową. Był już znanym symbolem seksu, ze swoimi obcisłymi ubraniami i zmysłową twarzą. Te wydęte wargi, z czymś, co wydawało się szyderstwem seksualnym, były w rzeczywistości wypadkową fizjonomii ust – w takim samym stopniu, jak jego ruchy miednicy i bioder".
"W wieku dwudziestu dwóch lat Elvis był cztery lata młodszy ode mnie. To później zaczęło mieć większe znaczenie, niż mogłoby się wydawać. Jednak w czasie, gdy się poznaliśmy, moja radość z umawiania się z Elvisem Presleyem opierała się wyłącznie na jednym fakcie: wiedziałam, że nikt nie może sprawić [red. oprócz Elvisa], by Marlon Brando był bardziej zazdrosny".
"W ten mój emocjonalny wir wszedł król ze swoją słynną rozpórką falliczną. Od razu wiedziałam, że rozpórka była zwodem. Ponieważ zawsze udawałam seksowną Latynoskę, rozpoznałam innego hipokrytę z czterdziestu kroków".
"A więc tam byliśmy, on - nieśmiały, ignorancki chłopak z Południa grający swoją rolę międzynarodowej gwiazdy seksu, i ja - zbolała na sercu portorykańska dziewczyna. Nasze spotkanie było nieuniknione".
"Elvis zauważył mnie w kantorze Foxa i za pośrednictwem znanej felietonistki, Louelli Parsons, dał mi do zrozumienia, że chce się ze mną spotkać. Wydrukowała to w swojej kolumnie".
No to w końcu jak to było? Dał jej do zrozumienia w studio, że chce się z nią spotkać, zadzwonił do niej jego menadżer Tom Parker, czy dowiedziała się o tym z kolumny w gazecie? Co wywiad, to inna wersja! Podobnie jak z seksem między nimi, to był, to go nie było, to był tylko pozornie!
Obcisłymi ubraniami? W latach 50.? Wtedy nosił głównie przesadnie duże spodnie, szerokie na całej długości, zwężane w kostkach. Coś się pani Moreno lata 50. z 70. pomyliły. Elvis hipokrytą? No śmiech na sali.
Wypowiedź o "fallicznej rozpórce" jest dla mnie zupełnie niezrozumiała. Może to sugestia, że Elvis nosił w spodniach jakąś atrapę? To by znaczyło, że powtarza po Edzie Sullivanie, który nie uwierzył w to, co zobaczył na scenie - wzwód Elvisa - i posądził go o umieszczenie w spodniach butelki, która go (wzwód) tylko udawała.
Wypowiedź o "fallicznej rozpórce" jest dla mnie zupełnie niezrozumiała. Może to sugestia, że Elvis nosił w spodniach jakąś atrapę? To by znaczyło, że powtarza po Edzie Sullivanie, który nie uwierzył w to, co zobaczył na scenie - wzwód Elvisa - i posądził go o umieszczenie w spodniach butelki, która go (wzwód) tylko udawała.
Na stronie www.se.pl, w artykule o tytule "SZOKUJĄCE wyznanie KOCHANKI: Presley był KIEPSKI w ŁÓŻKU", z 8 kwietnia 2013 roku, czytamy:
"Parę słynnych ruchów miednicą i... koniec! Według sławnej aktorki Rity Moreno, tak właśnie wyglądał seks z bożyszczem kobiet, Elvisem Presleyem. Swoje chwile wątpliwej przyjemności z królem rocka opisała w wydanej właśnie autobiografii".
"Noc z Elvisem - za coś takiego w latach 50. każda kobieta dałaby się pokroić. Lecz jak donosi Rita Moreno, te fanki, które się nie załapały na romans z piosenkarzem, niewiele straciły. Ówczesna gwiazda Hollywood i laureatka Oscara za rolę w "West Side Story" w opublikowanej właśnie książce przedstawiła swe liczne miłosne podboje. Opis romansu z Elvisem w 1957 roku szokuje... — Nasze randki niemal zawsze wyglądały tak: leżeliśmy na podłodze w mojej sypialni, a ja przez jego napięte spodnie czułam te słynne ruchy miednicy i... koniec! Po wszystkim! ― wspomina gwiazda. — Gdy patrzyłam, jak zajada bekon, banany i masło orzechowe, myślałam, że to podnieca go bardziej niż seks. Umawiałam się z nim tylko po to, by Marlon Brando był zazdrosny ― kwituje aktorka".
Hm, niby spotkania odbywały się u niej w domu. No nie sądzę, by Elvis idąc na nocne spotkanie z kobietą do jej sypialni zabierał ze sobą kanapki z masłem orzechowym, bananem i bekonem! Coś się pani Ricie Moreno wyraźnie pokićkało. Wyraźnie mylą się jej zasłyszane fakty z tym, co rzeczywiście się między nimi wydarzyło, o ile w ogóle!
Na Onecie, w artykule "Rita Moreno: Brando był kochankiem stulecia, Presley nie dorastał mu do pięt", z 16 maja 2018 roku, czytamy:
Na Onecie, w artykule "Rita Moreno: Brando był kochankiem stulecia, Presley nie dorastał mu do pięt", z 16 maja 2018 roku, czytamy:
"I ten epizod ją nie usatysfakcjonował. — Kochana to jakby porównać dwulatka z królem. Elvis nie był dobry w te klocki ― mówi gwiazda. — Był słodki, nieśmiały, uroczy, lecz ..., no wiesz, Elvis Presley i Marlon Brando? Proszę cię, to była noc z amatorem ― podsumowała".
"Rita Moreno o tym, że Presley był kiepskim kochankiem wspomniała w swojej biografii. Napisała, że zbliżenia z Elvisem polegały na tym, że oboje leżeli na podłodze, a ona czuła na sobie jego słynne ruchy, przy czym Elvis był ubrany".
Krótko mówiąc, po prostu kobieta nie może się zdecydować, czy spała z Elvisem, czy też nie. Raz mówi, że nic nie było, innym razem, że ich seks polegał na wzajemnym ocieraniu się w ubraniach, a jeszcze innym, że współżyli, a Elvis był marnym kochankiem.
W 1957 roku, Elvis z pewnością nie był kiepskim kochankiem, ponieważ był już po "lekcjach" u Tury Satany, która była bardzo wymagającą partnerką, a o jego umiejętnościach łóżkowych wypowiadała się w samych superlatywach (patrz post: "♥ Kobiety - Tura Satana"). Poza tym, jak może oceniać jego umiejętności łóżkowe, skoro niby tylko się o siebie ocierali w ubraniach?
Rzecz jasna, zakochana kobieta idąc do łóżka z innym mężczyzną, niż ten, do którego żywi uczucia, nigdy nie będzie usatysfakcjonowana i to mogę zrozumieć. Niemniej myślę, że prawda była inna. Elvis nie planował odbyć z nią pełnego stosunku seksualnego, ale chciał zaznać przyjemności seksualnej, stąd forma pobudzania poprzez ocieranie, technika zaliczana do pettingu, w książce Rity Moreno nazwana "szlifowaniem". Można się zastanawiać - dlaczego?
Według mnie wyjaśnienia mogą być dwa. Elvis po prostu z niektórymi kobietami nie sypiał. Zwykle kiedy je szanował i tę sferę obcowania z nimi pozostawiał ich przyszłym mężom, dając w ten sposób do zrozumienia, że nie jest zainteresowany stałym związkiem. Wtedy w grę wchodziły tylko pocałunki i intymne pieszczoty, bez penetracji (pełnego aktu). Jednak z pewnością wiedział, że Rita "jadła już chleb z niejednego pieca", więc raczej to nie ten powód stał na drodze nieskrępowanego seksu między nimi. Prawdopodobnie chodziło o ostrożność, nie chciał aby ich narządy miały ze sobą bezpośredni kontakt z obawy przed ciążą lub chorobami przenoszonymi drogą płciową.
Jak już wcześniej pisałam: "te rozważania mają w ogóle sens, gdy przyjmiemy, że Rita mówi prawdę, co do czego mam duże wątpliwości". W tym, co mówi nic się kupy nie trzyma, w związku z czym, nie wiemy jaka była rzeczywistość. Wiele jej stwierdzeń tak naprawdę pochodzi z innych źródeł, jak chociażby przykład z wypowiedzi Eda Sullivana.
Rzecz jasna, zakochana kobieta idąc do łóżka z innym mężczyzną, niż ten, do którego żywi uczucia, nigdy nie będzie usatysfakcjonowana i to mogę zrozumieć. Niemniej myślę, że prawda była inna. Elvis nie planował odbyć z nią pełnego stosunku seksualnego, ale chciał zaznać przyjemności seksualnej, stąd forma pobudzania poprzez ocieranie, technika zaliczana do pettingu, w książce Rity Moreno nazwana "szlifowaniem". Można się zastanawiać - dlaczego?
Według mnie wyjaśnienia mogą być dwa. Elvis po prostu z niektórymi kobietami nie sypiał. Zwykle kiedy je szanował i tę sferę obcowania z nimi pozostawiał ich przyszłym mężom, dając w ten sposób do zrozumienia, że nie jest zainteresowany stałym związkiem. Wtedy w grę wchodziły tylko pocałunki i intymne pieszczoty, bez penetracji (pełnego aktu). Jednak z pewnością wiedział, że Rita "jadła już chleb z niejednego pieca", więc raczej to nie ten powód stał na drodze nieskrępowanego seksu między nimi. Prawdopodobnie chodziło o ostrożność, nie chciał aby ich narządy miały ze sobą bezpośredni kontakt z obawy przed ciążą lub chorobami przenoszonymi drogą płciową.
Jak już wcześniej pisałam: "te rozważania mają w ogóle sens, gdy przyjmiemy, że Rita mówi prawdę, co do czego mam duże wątpliwości". W tym, co mówi nic się kupy nie trzyma, w związku z czym, nie wiemy jaka była rzeczywistość. Wiele jej stwierdzeń tak naprawdę pochodzi z innych źródeł, jak chociażby przykład z wypowiedzi Eda Sullivana.
Książka autobiograficzna Rity Moreno, zatytułowana "Rita Moreno: A Memoir" oraz dwa fragmenty z rozdziału o Elvisie (do reszty nie udało mi się dotrzeć)
Ex Post
Ostatnie ustalenia (16 sierpnia 2022 roku):
Na portalu Closer Weekly, trafiłam na krótki artykuł o kilku kobietach Elvisa. Wymieniona została tam także Rita Morena. Acz zaskoczyło mnie jedno zdanie:
"W rzeczywistości Rita szczegółowo opisała ich poprzedni związek i ujawniła, że miała ośmioletni romans z Elvisem, aby wzbudzić zazdrość Marlona Brando. „Wiedziałam, że nikt nie może sprawić, by Marlon Brando był bardziej zazdrosny” – napisała w swoim pamiętniku".
Osiem lat? Nie sądzę. Może powinno być osiem miesięcy, tygodni, ale nie lat. Inna rzecz, że po wydaniu swojej książki trochę inaczej wszystko przedstawiała, niż po tym ostatnim wywiadzie z 2017 roku. Podobnie jak przed latami dwutysięcznymi, wtedy już w ogóle ćwierkała z różnych kluczy i kręciła. Jej wypowiedzi nie były ani spójne, ani klarowne, zależy dla kogo się wypowiadała i jakie były oczekiwania drugiej strony. Dlatego jest dla mnie niewiarygodna, o czym już wcześniej pisałam.
*
* *
* * *
* *
* * *
Od roku 2017 do 2021 Rita Moreno udzieliła kilku wywiadów dla różnych telewizji i magazynów. We wszystkich recytowała tą samą wyuczoną kwestię i oczywiście był w nich ten wątek o Elvisie. Powyżej jeden z nich
Powyżej cztery zdjęcia Rity Moreno są mniej więcej z okresu kiedy umawiała się z Elvisem Presleyem. To czarno-białe jest z 1957 roku. A poniżej z późniejszych lat, kiedy była już bardziej dojrzałą kobietą





























